31 (co ja pacze?!)

Przegapiłem totalnie drugi sezon, odrabianie zaległości jest o tyle dziwaczne iż człowiek robi sobie kilkuwieczorowe sety, co z jednej strony pozwala maksymalnie skupiać się na fabule, ale pozbawia przyjemności czekania.

Jednak w takim rozwiązaniu jest również plus dodatni jak mawiał klasyk: tzw. pierdolnięcie finałem jest mocniejsze [tutaj ostatnie 5 minut finału]:

Wierzajcie mi, naprawdę jest to przezajebiście zacny serial, z mocnym aktorstwem. No i ten cały jazz.

PS. i tak sobie teraz dumam, czamu kurwa się nie chciało spróbowac grać na trąbce basowej?

To się słucha

Jeżeli nie szkoda walut twardych i nerwów odrobinę to proponuję kupić To.

Co prawda ze mnie taki meloman jak z koziej dupy waltornia, jednakowoż azaliż warto. Potem można jeszcze To.

A jak brzmi Gendron grający Bacha? Tak:

Panstwo tylko te obrazki czymś zasłonią i można słuchać.

I miesiąc z głowy

Jakoż w tytule albowiem przyszło to:

644 strony; no tak bez „okoliczności” jakieś 610 do przeczytania.

Że można w 3 dni? Pewnie, tylko to nie wyścigi, to będzie bardzo długa gra wstępna.

To się czyta

[tak przy okazji, to sprawdzą sobie SzPstwo takową audycję w PRII o 23:45, warto]

Lepiej znać się na czymś dobrze, niż na wszystkim byle jak –  mocniejsze takie postanowienie niż jakieś dupercwangi o rzucaniu palenia czy też picia.