partyzantka maciczna


Historia jest już lekko przebrzmiała, bo stronę główną i uwagę naczelnego w „Dzienniku” była zajęła – czyli omówiona, oceniona i zakończona jako ”zjawisko medialne”.

Czyli teoretycznie jestem jak ten człowiek co po kwadransowym spóźnieniu wpada na zakończony koncert i zaczyna bić brawo – ale jedna rzecz nie daje mi spokoju – w sensie komentatorsko-mędzącym.

Jako człowiek obsesyjnie tropiący obecność kościelno-katolickich wtyczek w świeckość [pozorną] państwa dostrzegam w ”projekcie Gowina” ukryty cel. Podejrzliwość górą nad rzekomym rozsądkiem zatriumfowała we mnie.

Na początku muszę przyjąć pewne założenie fundamentalne: sformułowania ustawy użyte przez reporterów ”Dziennika” są prawdziwe, tzn. takie jak w projekcie. Tylko wtedy wszelkie rozważania mają sens – bazując na ustawowym założeniu twórców. A przecież wśród nich oprócz Gowina jest m.in. Zoll.

O paradoksie! Za nocy kaczyzmu Zoll uważany był za ofiarę hunwejbinów moralnej rewolucji  – i wszyscy postępowcy bronić poczęli profesora. Zwłaszcza po występach gówniarza Mularczyka [który ofiarnie udziela się na forum gazeta.pl; gustownie charcząc jadem na lewo i prawo]. I jakoś nikomu wtedy nie przeszkadzało [łącznie z piszącym] iż pan ‚profesur’ reprezentuje taki dawnokatolickoprawicowy światopogląd – ale powerniksowany a nie taki pałkarski, jak sztafety ochronne z PiS-u.

I w takich sytuacjach jak obecna – czyli pisaniu ustawy zagnieżdżonej w sferach ściśle ideologicznych, dobór twórców i doradców jest fundamentalny. Bo efekt może być różny – a zapewne będzie fundamentalistyczny.

O co mi idzie w tak przydługim wprowadzeniu – o ponowne wpisywanie pewnego widzimisię ideologicznego do aktów prawnych powszechnych. Pół biedy gdyby te ”widzimisięideolo” było taki rozmemlane i możliwe do ominięcia, przy jednoczesnym nieobrażaniu zdrowego rozsądku a zarazem wiedzy na poziomie licealnym.

Pierwsze podstawowe założenie ustawy bioetycznej brzmi”zarodek jest istotą ludzką”. I od razu szuflą w łeb. Panowie piszący ustawę wzięli do rączek kościelne encykliki „Wielkiego Polaka” [ i nie tylko jego] i znaleźli proste odpowiedzi na nieproste pytania.

Zarodek jest człowiek i  koniec, kropka. Skoro on żesz człowiek jest, to ma prawo do ochrony prawnej oraz ochrony przed śmiercią, eksperymentami czy selekcji pod rozmaitym kryterium wartościującym.

Pięknie. Czyli morula albo blastula jest człowiekiem. Pozorny definicyjny blik nic nie wnoszący do obecnego porządku prawnego. Nic a nic, prawda? A takiego, jak rurociąg „Przyjaźń” !

Skoro nasza droga blastula człowiekiem się stała, posiada wszelkie prawa przynależne człowiekowi, a wynikające z prawa krajowego, unijnego i międzynarodowego.

A tutaj nam zza rogu milcząco wyziera ustawa o przerywaniu ciąży – gdzie ten sam zarodek to tylko zarodek – nieczłowiek, ale po jakimś tam czasie człowiek. Coś z tym fantem należy uczynić.

Wiem doskonale, iż polski ustawodawca [czyli posłowie do kupy z senatorami i tym biedakiem, który udaje prezydenta kraju] ma serdecznie w dupie spójność polskiego systemy prawnego, legislacyjną konsekwencję i niesprzeczność – jeśli idzie o podatki, cła itp. [nieustające boje o wiążącą interpretację podatkową dla USów do dziś nie mają efektu].

Natomiast tutaj mogę obstawiać orzechy przeciwko juanom iż nie jest to durne, głupie niedopatrzenie i kiks językowy. No bądźmy realistami! Wśród twórców ustawy siedzi taki tuz prawniczy jak Zoll i skutkiem tego byłaby ustawa sprzeczna z inną ustawą? Dobre, tyle że nieprawdziwe.

Tu nic nie ma ze spiskowej teorii dziejów – wszyscy pracujący w tej komisji-zespole dobrze wiedzą, co robią. Gowin sposobem bycia i mówienia przypomina mi niespełnionego „księdza-ynteletkualystę krakoskieg” chowu – co to miły jest niezmiernie i gładki a w tym samym czasie za plecami trzyma imadło, którym potem będzie nas ściskał w imię miłości bliźniego.

Trzeba będzie ową niespójność w jakiś sposób zlikwidować, a przecież nikt nie zarżnie ustawy tylko co spłodzonej w bólach, pełnej i jakże  potrzebnej. Czyli panowie szlachta siądą i zmienią ustawę o przerywaniu ciąży.

Zapyta się ktoś: ale o co twój szum? Ano o to, że w imię przykościelnego dupowłaźstwa ponownie wpuści się w przestrzeń publiczną rozważania z sufitu. Ponownie będzie się opluwało innozdannych, mając jako dodatkowy sztandar i zawołanie bojowe martwego Wojtyłę w trakcie kanonizacji.

Stachanowsko-katolickim czynem na rzecz szybszego uświęcenia jednego niedawno zmarłego Polaka doszlusujemy jako państwo do awangardy moralnych gigantów kontynentu albo i kuli ziemskiej.

Z obojętnością godną lepszej sprawy traktuję gadki o żydzie chodzącym po wodzie, nieustanne święcenie tego i śmego en masse [poprzez kolejne dni wolne od pracy i życia], ciągłe wpierdalanie się biskupów i szeregowych czarnosukienkowców w rzeczywistość państwową i społeczną, toleruję smród hipokryzji zawisający szarą chmurą nad Komisją Majątkową, nad nauczaniem religii w szkołach [nauczanie ! dobre sobie – swoją drogą jest to niezły dowcip językowo-pojęciowy], nad tym i owym. Uznałem że nie ma sensu walczyć naraz, na wszystkich frontach i w każdej kwestii z takim samym zacięciem.

Ale jak rany! Jeśli mam wierzyć że 6 czy 12 komórek to człowiek to może kurwa od razu mnie zastrzelcie jako wywrotowca i napastnika religii katolickiej. Bowiem takiego debilizmu milczeniem nie zdzierżę.

Jakie pokłady schizoidalności trzeba posiadać by szczycić się np. tytułem doktora nauk humanistycznych [chyba Gowin tak ma], czyli bazujacego na dorobku nauki – a nie religii – a zarazem wierzyć iż twór kilkukomórkowy jest równoważny znaczeniowo człowiekowi 10letniemu, 20letniemu czy 60letnimu ! Jak można tak bezceremonialnie przejść do porządku dziennego nad biologią, chemią i fizyką wywyższając koncpecję powstałą 20 czy 15 wieków temu?

W co jeszcze mamy wierzyć dzięki dekretom uchwalanym przy pilnej uwadze Matki Waszej, Kościoła? Że jak się jeden żyd rodził 2 tysiące lat temu to owce i woły przeszły tkankową i fizjologiczną mutację krtani, uzyskując zdolność wydawania ludzkich dźwięków? [zwiększenia ilości i jakości tkanki mózgowej celem sensownego wykorzystania mutacji krtani to nie wspominam]. A może w zadekretowaną przez papieża w XIX w. koncepcję żywowniebowzięcia matki tegoż żyda? [ co to jest zresztą owo wniebowzięcie?]. I tak dalej i tym podobne.

Darujcie sobie, drodzy wierzący, krzyki o braku moralności w świecie pozbawionym etyki chrześcijańskiej czy też katolickiej – to taki sam mit jak wiara w chodzenie po wodzie. Etyka chrześcijańska jest po 1 wtórna do etyki ludzkiej [pewne założenia i postawy są znacznie starsze niż cała kultura judeochrześcijańska], po drugie ta sama etyka jest niezwykle selektywna, wewnątrzsprzeczna i niespójna.

Można żyć ”moralnie” nie będąc wierzącym. Ale nie da się żyć jako człowiek w państwie, gdzie jedne wierzenia są najważniejsze i podstawowe a inne są wskazane jako złe, niepotrzebne lub błędne – jeśli oprzemy je na objawieniu czy zjawisko tylko i włącznie metafizycznych.

Finiszując prostym krótkim: dzięki partyzantce nad kobiecymi macicami Kościół rączkami dyskretnymi  ”katolickich liberałów” z Platformy wywróci ów dziwaczny twór, zwany ”kompromisem aborcyjnym” i przesunie nas o krok bliżej do koncepcji konstytucyjno-ustrojowych z Polski ubiegłowiecznego dwudziestolecia międzywojennego, gdzie wszystkie religie były równe ale jedna była równiejsza.

Amen.

A na dobranoc mata coś do posłuchania

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s