… jedna całkiem niezła kobietka

ponieważ trwam nadal w zgorzknieniu, to sobie dogadzam teraz dźwiękowo [choć jak ktoś przytomnie zauważył, jedynie sobie dopierdalam mocniej niż dogadzam… no trudno, żebym w takim czasie słuchał jakiejś plumkającej muzyki].

dziś całkiem niezła kobietka [choć czasem jak się skubana przyodziewą okryje, to klękajcie narody…] – podobno jej występ ostatnio w stolycy był niesamowity:

dobranoc [ jak dla mnie]

apdejt.: Dalajlama wczoraj tak rzekł był do żaczków z Uniwersytetu Jagiellońskiego: „…Jeśli będziecie patrzeć z wąskiej perspektywy i szukać problemów, będzie w was coraz więcej stresu, egoizmu, a na koniec depresja. Wszyscy przychodzimy na świat spragnieni szczęśliwego życia i wszystkim przysługuje prawo do niego. Ostateczne poczucie szczęścia jest w nas”…

nie wiem… może powinni mnie wyskrobać 31 lat temu… gdzieś jest ukryty defekt

apdejt do apdejtu.: wróciłem przed chwilą z poczty [nic w tym by nie było dziwnego, bo jestem przy okienku minimum 4 razy w tygodniu po 2 razy dziennie] ale dziwne było samo zdarzenie: objebany paczkami jak muł pod Galiopoli dopadłem półki podawczej i zległem. Kobieta [kolejna nowa pracownica – co za cholera, że ich tak zmieniają] się wyprosiła z opóźnieniem, bo miała jakieś zaległe stemple czy coś tam. W normalnych okolicznościach, tj. typowych dla mnie, miałbym mocno wkurwiony wyraz twarzy, mord w oczach i powarkiwanie pod nosem.  Właściwie nie wiem, co mnie podkusiło żeby się do kobiety uśmiechać i mówić, że nie ma problemu, że sobie poczekam spokojnie itp. I tak się uśmiechaliśmy przez szkło, i realnie nigdzie mnie się nie spieszyło.

Co w tym dziwnego? A to, że ja rzadko się uśmiecham, i ogólnie noszę zamiast twarzy maskę. Szybko wpadam w złość, opierdalam grubymi słowami za opieszałość, i ogólnie uchodzę za chama i weredyka. Zwykle uczyniłbym raban, z kobiety zrobił sobie wroga, a z siebie dla niej postrach. Ku swojemu zdziwieniu nie zrobiłem tego.

I wracałem do domu, pomrukując pod nosem za panią powyżej: ” Nobody’s listening
Oh God I miss you”…

a teraz realnie dobranoc

Reklamy

… jeden całkiem niezły gość

nie sądziłem, że można mnie tak trafić… a jednak – pod całym opryskliwym byciem wylazł durny dzieciak.

bywa..

jak mawia pieśniarz ”…ain’t nothing like good tomatoe..”