Miłość bliźniego owinięta w gruby celofan

Poranne pijanie kawy do radia może grozić opluciem ekranu. Może grozić wzrostem ciśnienia tętniczego. Może grozić również bluzgotokiem.

Choć Karnowski wywołuje we mnie odruch wymiotny [swoją drogą zastanawiam się, jak można trzymać mikrofon czy długopis, będąc tak wymazanym wazeliną. Pewnie bez problemu, patrząc na karierę redaktorka], to odsłuchuję jego poranki trójkowe w miarę regularnie. Z czystego masochizmu raczej, niż ciekawości – bo i tak ostatecznie przed rozpoczęciem audycji wiadomo co gość zaproszony powie, jeśli znamy gościa nazwisko.

Dziś prawdy objawiał Gowin Jarosław, poseł. Człowiek wzbudzający we mnie obrzydzenie. Klasyczny intelektualny janczar kościoła, impregnowany na wszelką kontrargumentację, bóstwiący swój światopogląd, z jednoczesnym epatowaniem pogardą dla wszelkiej odmienności [od normy, którą definiuje on sam oraz Episkopat].

Bleblał początkowo o wewnętrznych walkach frakcyjnych w Platformie, o swoim ulubionym znienawidzeńcu Palikocie, o szpitalach [nawet nie wiedziałem, że z niego taki specjalista od zarządzania ochroną zdrowia, to pewnie przy in vitro wiedzę ową zdobył].

Poczem w swej arcychrześcijańskiej, wielkotygodniowej zadumie obfajdał był Jaruzelskiego.

[oft – Jaruzelski w polskich dziejach to temat rzeka, tak zdecydowanie pookreślany, że nikt nie chce bawić się w dokładne patrzenie, woli sztance myślowe].

Otóż według aksamitnego fundamentalisty Gowina zaproszenie Jaruzelskiego do Moskwy na obchody zwycięstwa nad faszyzmem, to nic innego jak rosyjski spisek, „policzek” wymierzony Polsce i Polakom, bo przecież wiadomo jaki stosunek do generała ma większość polskiej opinii publicznej.

Wiadomo? Skąd? Z enuncjacji IPN-u? Z publikacji w „Rzeczpospolitej” i gazetkach z nacjonal-prawicowego getta? I to jest ta większość polskiej opinii publicznej? Fascynu-kurwa-jące.

To jest próba skłócenia polskiego świata politycznego, zaś generał haniebnie zapisał się w historii Polski[skrócone słowa Gowina z odsłuchiwanej właśnie podkastowanej audycji].

A może byś posełku przyjął taką optykę oceny, że Jaruzela zaprosili Ruskie, bo jest jednym z ostatnich żyjących żołnierzy o tak wysokim stopniu oficerskim, biorącym faktyczny udział w walkach z Niemcami, od chwili powstania polskiej armii na wschodzie? I że nie jest fanatycznym ruskożercą, jak większość polskich polityków i twoich kolegów po fachu?

Abstrahujemy teraz od tego, jak bardzo generał przyłożył rękę do tego, żeśmy siedzieli po tej stronie kurtyny, a nie po tamtej – to nie jest miejsce na rozważania z pogranicza historical fiction.

Lecz przecież poseł Gowin wie lepiej, on lepiej zna losy wojenne Jaruzelskiego.

Tak, ten krwawy oprawca sam się wywiózł na Syberię, na ochotnika napierdalał przy wycince drzew, radośnie znosząc 40stopniowy mróz, i z uśmiechem na ustach pochował tam swojego ojca.

Oczywiście dla pozoru starał się dostać do armii Andersa, o mało nie przypłacając tego życiem w miłosnym uścisku NKWD. I potem wiedząc, że zostanie generałem i stłumi zamieszki w „Wujku”, wstąpił do polskiej 1 Armii WP.

I dla picu walczył na pierwszej linii frontu, strzelając ze ślepaków do przyjaznych Niemiaszków. Dla picu też odnosił rany.

To wszystko, kurwa, było dla picu, bo przecież Jaruzelski o niczym innym nie marzył, tylko o panowaniu stalinistów i ich klonów w Polsce powojennej.

Wszystko dla picu.

Tak jak wy sami jesteście politykami dla picu, wycierając sobie mordę Polską, ojczyznami, grobami i obywatelami. Wszystko to tylko dodatek do waszej obsesji żeby kraj i ludzi urobić jak plastelinę, na wzór swoich koncepcji i pomysłów, bez oglądania się innych i ich zdanie. Nie daj los, odmienne zdanie.

Rzygam, patrząc na takich typów jak Gowin. Utrzymywanych z moich pieniędzy, żeby tylko mogli popierdalać do radia czy telewizji i głosić najbardziej absurdalne, plugawe lub durne poglądy.

Bo oni walczyli i walczą o Polskę. W miękkich ławach poselskich, za kilkanaście kafli miesięcznie. Przelewając krew – jeśli zatną się przy goleniu.

Ściera.

To już ja więcej krwi przelałem za ten kraj, oddając co 2 miesiące pół litra własnego produktu żylnego. Za darmo, bez korzyści. Raz nawet z wyboru dla kogoś, kto był po operacji a krew pasowała [bo mogłem wybrać].

I dałbym w mordę każdemu, kto by mi coś zaproponował w podzięce.

Jaruzelski nie mógł wybrać, w której armii może sobie wyzwalać kraj. Nie miał, kurwa, takiej opcji w pakiecie. A rzeczywistość nie była zero-jedynkowa, jak sobie w zaciszu studia poseł Gowin kreuje.

To jest ta wasza miłość bliźniego, wzbogacona wielkopostnym przemyśleniem. Wy kochacie bliźniego swego bardzo – jeśli tylko jest taki jak wy. Innym już się mniej należy. Albo i wcale.

To nic, że Jaruzelski cyklicznie, jak mantrę dokonuje ekspiacji za to, co było klęskami i porażkami, że bierze odpowiedzialność często za czyny cudze – on ma być ‚czarnym ludem’, bo takie zdanie sobie wyrobił poseł Gowin.

I nawet jak się generałowi zemrze, to będziecie chodzić na jego grób, żeby choć wtedy móc sobie z dziką satysfakcją popatrzeć na niego z góry i bezkarnie spluwać.

I nie wolno mu, weteranowi prawdziwych walk, pojechać do Moskwy i cieszyć kolejnym rokiem życia po zwycięstwie. Bo nie.

…..

Od lat wałkuje się z różnych stron temat, kiedy w Polsce będzie normalnie.

Nigdy. Bo zawsze będą Gowiny i Palikoty, Kaczyńscy i Pawlakowie, Dorny i Jurki – bo tak naród widzi świat. Przy urnie wyborczej.

Idź pan, panie Gowin do kościółka, wyspowiadaj się, dostań promesę na następny okres, i żyj w przekonaniu że-ś porządny człowiek, prawy. Tak jest prościej.

Reklamy

7 a nawet 8

Ogólnie rzec można, iż deszczwtfasz i inne upadki człowieka nieszczęsnego.

Jednakowoż, czasem trafi się dzień jakby kto dziurę w niebie wybił. Jako żem materialista straszny, i chciwiec to cuda owe muszą mieć formę fizyczną, żadnych doznań stricte duchowych.

Ten stary dziadek, co nim naprzemiennie dzieci straszą i zachęcają w okolicach grudnia, był dziś się pomylił w kalendarzu i przytachał pakulec. A w środku było to:

Ponad tysiąc stron tekstu. Tysiączek, jak rany.

I do wiadomości Mikołaja – ten mały rozdarty w krasnej czapce odpiął się chytrze od kaloryfera i lata z wrzaskiem po okolicy, cały siny na twarzy. Gorzej, że naszczał do mleka i bije pałką po piszczelach.

Ja jestem nieskomplikowany człowiek w obsłudze, prawie jak dziecko: dać mi coś dużego do czytania. I spokój.