Jeśli kit – to niezły, jeśli prawda – jesteśmy w Polsce

Hulał mi czytnik i wypunktował historyjkę z Bydgoszczy: Hard core potwore.

Otóż jutro, w piątkowy wieczór w tem mieście męnczeńskiem, zagra Agnostic Front. Podobno.

Sam artykulik żenujący w słowach, stylu i poziomie wiedzy – te pipulki mogłyby najpierw sprawdzić, o czym mają zamiar pisać. Dla dziewczynek fakt, że ktoś na okładkę płyty daje foto z obozów koncentracyjnych to oznaka prowokacji. Było, dziewczęta, uczyć się angielskiego to byście może zrozumiały co artysta ryczy i jaki to ma związek z okładką.

Oczywiście całość jest tak skonstruowana, żeby poepatować pozornym zamachem na uczucia religijne i inne szamańskie ple-ble, a przesz jeszcze rocznica śmierci Białego Człowieka z Wadowic, to już wogóle proszem paniom koniec świata i szatanizm!

Wicie, rozumicie – celowo plują nam, katolikom w twarz. I się jeszcze decydują na nazywanie tak strasznie.

W sumie pewnie nikt by się za bardzo koncertem AF przejął, bo środowisko prawdziwego hc legionami szatana nie jest. Ale od czego mamy pożytecznych idiotów i kolumny spieszonych fanatyków – już szum wobec ran i bólu koncertem zadawanym podniosło stowarzyszenie Unum Principium.

Najbardziej zajebiste teksty wygłasza pan Zagozda niejaki, szefunio tej wesołej kompaniji katolików. Najpierw co by nie wyjść na taliba mówi:   „To prywatne przedsięwzięcie. Wolny kraj, każdy może robić, co mu się podoba. Ale będziemy pamiętać o zespole i klubie, który ich zaprosił, w modlitwie”    – że oni niby tacy oświeceni katolicy są, wiedzą co to demokracja i te inne opowiastki.

Ale zaraz dodaje pryncypialnie [ostatecznie nazwa szajki zobowiązuje, nei?]:

W Wielki Piątek nie powinny odbywać się żadne imprezy! Środowiska antykościelne bardzo często nawołują do tolerancji. Nieplanowanie imprez w Wielki Piątek, tak wyjątkowy dla chrześcijan, byłoby właśnie wyrazem takiej tolerancji i szacunku dla wierzącej większości.

Pozwolą Państwo, że pominę inne jego rozważania o celowym spiskowym ateistycznym organizowaniu koncertów takiej np. Madonny – za dużo paranoi w jednym odcinku.

Ważne jest coś innego, niezwykle fascynującego – pojmowanie przez awangardę katolicyzmu pojęcia ”tolerancja’, swoista definicja tego terminu.

Według tego człeczka mniejszości wierzących inaczej, niewierzących oraz nieliczni wierzący nieporyci mają ustalać swoje życie i swoje formy aktywności w odniesieniu do kalendarza liturgicznego większości.

Sporo w ostatnich dniach przeczytałem i usłyszałem, ale takiego mega-kurwa-idiotyzmu, to chyba dawno, to już jest kandydat na „Młota Roku”.

Czyli zamknięta, biletowana impreza obraża i dotyka świętujących tego dnia katolików? I tych w Bydgoszczy i tych gdziekolwiek w Polsce? Czyli każdorazowo próbując zorganizować cokolwiek masowego mam sprawdzać, czy w tym dniu wy akurat nie modlicie się grupowo i tłumnie do świętej Kózki czy innej dziewicy – bo może marsz, koncert, wystawa plenerowa czy cokolwiek innego znów was dotknie, urazi, skaleczy?

Natomiast publiczne pokazywanie plakatów monstrualnej wielkości ze scenami mordów, zwłok i ofiar zagłady z dolepionymi przebitkami z aborcji to jest w porządalu, normalna demonstracja waszej wiary i przekonań? Pewnie tak, skoro sądy uniewinniają organizatorów takich zabaw na świeżym powietrzu.

Kurwa, w jakże żałosnym kraju przyszło mi być obywatelem. Oczywiście publicznie wyartykułowany żal z mojej strony wywołuje tylko ze strony miłujących bliźniego propozycję, że jak mnie się tutaj nie podoba, to mogę wyjechać. Nikt mnie nie zatrzymuje.

Ale wam, kurwa, się zatrzymało. Myślenie wam się zatrzymało, zatrzymało na poziomie trybalnego średniowiecza, religijnej monokultury, etycznej trupiarni nawiedzanej co czas jakiś przez duchy wszelkiej maści fanatyków.

Pojmowanie tolerancji przez pana Zagozdę ma tyle wspólnego z prawdziwą tolerancją, co „demokracja socjalistyczna” z prawdziwą demokracją. Prawie to samo nie jest tym samym.

Moje gratulacje, katolicy, że macie tak szlachetnych przedstawicieli – przynajmniej wiadomo, co celem większości z was może być: owa „tolerancja wg Zagozdy’.

To kiedy zestaw rzeczy których nie można robić, bo was obrażamy, i kiedy co i jak wolno nam robić, żeby was nie obrazić? Czekam z niecierpliwością.

I proszę mi nie bleblać, że to tylko ekstremalne przypadki są, że tak naprawdę to nie ma co narzekać. Ekstremalne to są polskie Nagrody Nobla. Bo już taki fundamentalizm to ja sobie mogę obejrzeć w państwowej telewizji, posłuchać w państwowym radio i przeczytać w półpaństwowej gazecie. Oraz wysłuchać w opiniach tzw. zwykłych ludzi.

Tu nawet ręce nie opadają, tutaj trzeba przyzwyczaić się do życia w oparach hipokryzji i kołtuństwa, w miłości bliźniego pełnym uścisku prawdziwego Polaka-katolika.

I na koniec proszę bardzo, sprawcy zła: