Kołtun po polsku czyli Radziszewska przemówiła

Jak się okazuje można być „za, a nawet przeciw”  jako minister własnego rządu, w kontrze do własnego stanowiska i obowiązków.

Niejaka pełnomocniczka ds. równouprawnienia pani Radziszewska Elżbieta w wywiadzie dla „opiniotwórczego” „Gościa Niedzielnego” (żekurwaco ?!) przybiła moją inteligencję do ściany długim gwoździem, na nowo definiując zakres swoich obowiązków, a także przepisów prawa.

Okazuje się, że przesyłanie projektów ustaw antydyskryminacyjnych jako adresata obejmuje Konferencję Episkopatu (żekurwaco po raz drugi ?!), albowiem to gremium geriatrycznych onanistów, kastratów i frustratów jest wybitnie predestynowane do oceny jakości przepisów zapobiegających dyskryminacji ze względu na płeć czy orientację seksualną. Oczykurwawiście, a każdy biskup doskonale zna się na rodzinie i płodności.

Ale tam Episkopat z fioletowymi beretami.

Pani minister dokonuje wspaniałej wykładni pochodzenia koncepcji równości:

Dlaczego się nie przypomina, lub przypomina zbyt rzadko i zbyt cicho, że to chrześcijaństwo stworzyło pojęcie równości, bo wszyscy pochodzimy od jednego Boga i jesteśmy stworzeni na Jego obraz?

Fascynujące. Nie bardzo wiem, jakie formalne wykształcenie ma ta pani, ale na katechetkę nadaje się doskonale. I tylko na katechetkę.

Właściwie powinienem nie ulegać zadziwieniu, ostatecznie w tym popieprzonym państwie najlepszym urzędnikiem ministerialnym jest taki najmniej odpowiedni, czego dowodem jest pani Radziszewska.

I jeszcze dziś Ziemkiewicz mnie zadziwia w „Rzeczpospolitej” wetkniętą w treść zwykłego swego branzlowania opowieścią o tym jak to libertarianie w Polsce w ostatnich wyborach w efekcie polaryzacji światopoglądowej głosowali na syndykalistyczne hasła. Żekurwaco po raz trzeci ?!

Nie wiem, jakim cudem to wszystko się nie rozpierdoliło w próchno, ale chyba pora Tuskowi przesłać komunikat sformułowany prostym językiem ludu: „żeś pan, panie premier, właśnie przepierdolił jakieś 6 głosów w przyszłych wyborach (bo tyle panu ‚urwę’ antyagitacją) dzięki trzymaniu na tak ważnym stanowisku takiego człowieka jak Radziszewska, której ewidentnie stolec ministerialny pomylił się z ruchem oazowym”.

Żal.pl

Reklamy

Awangarda

I pan aktor Bulski, buddysta-katolik, czy jakoś tak.

Maszerujmy razem ku świetlanej przyszłości Narodu.