Godność gołodupców

Nadkierownik był wyszedł z sali plenarnej, powrócił był i był wszedł na ambonę, dla niepoznaki nazywaną mównicą. I rozpoczął gorzkie żale.

W przypadku Nadkierownika to nic nowego, ostatecznie jego najlepsza rola życiowa to „mąż stanu zatroskany o ojczyznę miłą”. Cechą charakterystyczną takiej kreacji jest permanentne korzystanie z pluralis majestatis: „zrobiliśmy”, „osiągnęliśmy”, „straciliśmy” itp.

I tak było tym razem: Nadkierownik raczył wypluć z siebie iż „straciliśmy godność”, a zagrożona utratą jest nasza niepodległość. Bo Tusek oraz reszta „coś tam, coś tam” – że zacytujemy posłankę Kruk z Nadkierownika dworu.

Oczywiście jako państwo nie tracimy godności przez nocne marsze z pochodniami i transparentami o zdrajcach, godności nie traci państwo kiedy była minister spraw zagranicznych [zapewne pod efektem poranienia] pisze o zdradzie premiera i ministrów, kiedy czołowi publicyści [albo tacy, którzy mianowali się na owe stolce] wypisują ochoczo brednie o zamachach, dobijaniu rannych, magnesach, sztucznej mgle, oraz tysiącu równie głupawych teoryjek. Kiedy miło i radośnie prasa przypisana do opozycji politycznej zarzuca głowie państwa żydowskie pochodzenie albo dziadka bolszewika-oprawcę [ i choćby nawet było, to jakież znaczenie ma?].

Kiedy ci, którzy odrzucają te wszystkie tromtadacje i napuszone licytycje patriotyzmem, nazywani są zdrajcami, agentami i innymi iście chrześcijańskimi epitetami – to nie jest odejmowanie godności.

Ach, chuj z wami, wy licencjonowani, z metra cięci patrioci-Polacy, wy prawowierni synowie ojczyzny.

Użyję argumentu, do którego już kiedyś sięgałem: nie podoba się wam obecność „innych”, nie pasują cudze poglądy? To zwróćcie mi z odsetkami moje wszelkie zapłacone daniny [łaskawie pozwolę sobie naliczać tylko te, które płaciłem jako podatnik aktywny zawodowo], co do grosika.

Ja zaś wam oddam z przyjemnością obywatelstwo i paszport, i z równie spokojnym sumieniem wyjadę w drugi koniec świata.

Wy zaś możecie wyć w okopach swojej trójcy, maszerować z pochodniami i piętnować. A potem zdechniecie z głodu, ale ze swoją godnością na gołych dupach wymalowaną.