16

Tytułem wstępu: kurwakurwakurwakurwa.

Wiem, mało oryginalne, było, w różnych konfiguracjach, nie szokuje.

Ja nie artystycznie, ja psychicznie: faszystowscy doktorzy zabronili, zakazali, odgrodzili, wystraszyli. Modę pokazali palcem, instytucjonalną opresję kontrującą udowodnili, anachronizm, passoizm, przeżytkowość wytknęli.

Ale jak rany kurwamaćweteizepowrotem – mnie nadal się chce palić. Jednego papierosa. Dziennie. Jednego, do kawy. Nawet tego cienkiego psichujka, ale ze nikotyną we środku.

O matko huto.