Życzenie śmierci XVII

Sąsiedzi w większości wypadków to małżeństwa w wieku tzw. rozrodczym. W większości mają dzieci.  W większości dzieci są w wieku szkolnym. W większości są jeszcze w podstawówce. W większości spędzają wakacje w domu [czytaj „na osiedlu”]. W większości mają w miare normalne zabawy [czytaj: łeb nie pulsuje od ich dźwięków rytualnych].

Ale nie. Nie. Zawsze, kurwa, ale to zawsze muszą znaleźć się mendy. Małe chujki złośliwe. Gnomy pierdolone. Mające popierdolonych równo rodziców, którzy właściwie nie powinni być rodzicami.

Kilku takich kutasików strzela z petard. Kolejny dzień. Po kilka godzin dziennie. Takich petard sylwestrowych, mało hukowych lecz uciążliwych w swoim hałasie. Trwającym po kilka godzin.

Zgadnijcie kto im kupuje te petardy? Rodzice, co by dzieci miały czym zająć głowy[?], jak rodzice będą zajęci pracą/bezrobociem/robieniem kolejnego petarda [bo i takie dzieciory tu sie złażą].

A niech tobie, skurwysynku mały jeden z drugim, wybuchnie to z opóźnieniem w rączce. Tak żebyś w niecierpliwości zajrzał czemu nie strzela, a onoż strzeli w twój paskudny ryjek. Niech urwie twoje rączki, nóżki, oczki i co tam jeszcze masz, ty mały pomiocie szmatana.

Rodzice zrobią kolejnego petarda, wcześniej będą bohaterami „Uwagi” czy innego programu Jaworowicz, oraz obrazkowego reportażu w „Fakcie”.