7/124

Słonko świeci, ptaszkowie niebiescy śpiewają, kotki sąsiadów biegają. Pogodnie jest, ciepło jest, ładnie jest.

Czego więc, czego mendzisz dziadu stary kaprawy?

Czarny pies. Tak Churchill go zwał. Czarny pies. Przyszedł i jest.

A skoro tak, to tak:

Chyba jedyna muzyka na takie okazje.

Reklamy

1/118

Ok. Ok.

Trzeba spróbować wrócić – choć może to być eksperyment całkowicie chybiony, bo pisanie czegokolwiek w czasach buniowych [jak ujmuje to kol. N.] to kompletnie karkołomne zadanie. Jeżeli nie masz czytelników to nie masz odbioru, nie masz odbioru to lokujesz się na poziomie emogimbazy, blogującej z zacięciem kontemplacyjne wpisy. I weź się przebij przez ten olbrzymi szum, na wszystkich kanałach wszyscy nadają wszystko wszędzie o wszystkim.

Nawet nie to, że trzeba. Można. Potrzebowałem 2 lat, żeby w ogóle tutaj zajrzeć, odtworzyć z zakamarków pamięci hasło [jak się straciło stary gmail z całą korespondencją ostatnich 10 lat, to wbrew pozorom to nie jest łatwa sztuka, wklepanie z palca iluś tam wariantów tego co uważałem za „dobre mocne hasło”], i zastanowić się co, kiedy i o czym.

Zobaczę, ile jeszcze wiedzy i pomysłów zostało.

A  czemu Warpaint? najlepsze glimpsy muzyczne to te przypadkowe, kiedy się jedzie/idzie i nagle gdzieś skądeś doleci muzyka silnie osadzona w kontekście – to tworzy klisze doskonałe. Taką jaką mam teraz z Warpaint.