5/122

Powinienem pewnie wyprodukować teraz silnie płomienny manifest antyfa, ale nie mam ochoty, nie mam siły, nie mam żaru, raczej obrzydzenie mnie ogarnia – takie, jakie ogarnia nas kiedy wdepniemy w świeże parujące psie gówno.

Dozwolona przez administrację demonstracja, w ramach dziwnie pojmowanej „wolności słowa” urzędnik nie przewiduje nic zdrożnego, niech sobie patriotyczna młodzież poprotestuje przeciw islamskiej infilitracji.

A jak wiadomo, prowokatorzy lewaccy podszyli się pod pokojową manifestację silnie wzruszonych patriotycznie młodzianków, i śpiewali sobie radośnie „Auschwitz-Birkenau siala lala la”.

Kurwa. W tym kraju. Publicznie. Takie przyśpiewki. Orałbym rzeczoną demonstrację napalmem i ogniem ciągłym kompanii cekaemów. I chuj że wolność słowa. Komuś się popierdoliły pojęcia.

Rzygam tym krajem, tym bezwładem władzy która albo robi laskę za żebrogłosy dla każdego ciula, albo gromko pokrzykuje o silnej władzy [słynne „idziemy po was” ministra Sienkiewicza do neonazioli – ministra nie ma, to nie ma komu iść, zaś władza nadal ślepnie patrząc na wszystkie te jebane oenery, wszypolskie i całe to łyse koniobijskie towarzystwo mikrohitlerków] – ale nie dostrzega jaki gnój kwitnie po ulicach, stadionach i szkołach. Zbierzecie wszyscy plon tej ślepoty i zaniechania.

Pozostaje liczyć że nie doczekam tych dni.

Wstyd.

Reklamy

Życzenie śmierci XVII

Sąsiedzi w większości wypadków to małżeństwa w wieku tzw. rozrodczym. W większości mają dzieci.  W większości dzieci są w wieku szkolnym. W większości są jeszcze w podstawówce. W większości spędzają wakacje w domu [czytaj „na osiedlu”]. W większości mają w miare normalne zabawy [czytaj: łeb nie pulsuje od ich dźwięków rytualnych].

Ale nie. Nie. Zawsze, kurwa, ale to zawsze muszą znaleźć się mendy. Małe chujki złośliwe. Gnomy pierdolone. Mające popierdolonych równo rodziców, którzy właściwie nie powinni być rodzicami.

Kilku takich kutasików strzela z petard. Kolejny dzień. Po kilka godzin dziennie. Takich petard sylwestrowych, mało hukowych lecz uciążliwych w swoim hałasie. Trwającym po kilka godzin.

Zgadnijcie kto im kupuje te petardy? Rodzice, co by dzieci miały czym zająć głowy[?], jak rodzice będą zajęci pracą/bezrobociem/robieniem kolejnego petarda [bo i takie dzieciory tu sie złażą].

A niech tobie, skurwysynku mały jeden z drugim, wybuchnie to z opóźnieniem w rączce. Tak żebyś w niecierpliwości zajrzał czemu nie strzela, a onoż strzeli w twój paskudny ryjek. Niech urwie twoje rączki, nóżki, oczki i co tam jeszcze masz, ty mały pomiocie szmatana.

Rodzice zrobią kolejnego petarda, wcześniej będą bohaterami „Uwagi” czy innego programu Jaworowicz, oraz obrazkowego reportażu w „Fakcie”.