Chłopu gówno nie zegarek

Nie, nie będzie tym razem o ministrze Sawickim ani o reformie, lub ”reformie” rolnictwa. Gówno – nomen omen – to kogokolwiek obchodzi, nawet samych zainteresowanych, a dodatkowo z całą reformą będzie jak zwykle, czyli głośne ”prfffffff”.

Takie same, które robi siwek po zjedzeniu solidnej porcji owsa a przed zasadzenie ostrego pączucha.

Dziś popastwię się nad pajacem, który robi za ministra prezydenckiego [swoją drogą, kto to kurwa widział, żeby tych urzędasów nazywać ”ministrami”? ministrem jest członek (izwienitie, pażałujsta) rządu tworzonego przez większość parlamentarną, a panie i panowie wycierający kurze w kątach Pałacu Namiestnikowskiego są jeno urzędnikami, wynajętymi do roboty].

Duda, Andrzej Duda jemu jest. Ciekawe jak długo.

Jako człowiek trapiony notoryczną bezsennością oddawałem się wczoraj rozrywce oglądając sejm lajf z nocnego posiedzenia. W sumie było nudno, Dorn próbował wejśc Kaczorom bocznymi drzwiami, zgłaszając projekt prezydencki jako zabezpieczenie emerytów wczesno-pomostowych. Było nudno do chwili pojawienia się panaprezydenckiego ministerka – taki mały kieszonkowy podskakiwacz.

Dobrze, że mnie tefałen zrobił powtórkę, to mogłem skupić się na osobie ministerka. Rzadki to widok, zobaczyć ufryzowanego chama, podobno reprezentującego majestat państwa, w miejscu jakoby skupienie i troski o owo państwo, godnego… chuj, przecież nie idzie dalej sadzić takich zdań.

Poziomu merytorycznego wystąpienia Dudy nie było w ogóle – to, co miał do powiedzenia, można streścić w jednym zdanie ”pan prezydent mówi nie”. Reszta jego wypowiedzi była bełkotem domytego chama, chama przekonanego o własnej racji i chama pewnego poparcia ze strony innych chamów siedzących w ławach sejmowych.

Chyba nikt nie zwrócił uwagi na minę Jarosława Kłamczyńskiego podczas wystąpienia Dudy – gnój był zadowolony z siebie niezmiernie, a jeszcze bardzie był zadowolony z poziomu rynsztoka, jaki pan minister ze sobą przyciągnął na salę posiedzeń.

Patrząc na gadającego Dudę, widziałem pawiana. Wielkiego pawiana ze zwisającymi jądrami, który siadł na skale, drabie się po gołym czerwonym zadzie i wyraźnie daje do zrozumienia, że on jest górą i że on tu rządzi.

Jego genitalne traktowanie otoczenia zakłada iż kobiety/samice służą do spółkowania, produkowania kolejnych Dudów-pawianów i ogólnie robienia dobrego wrażenia/robienia miło.

Nic to, że wiceminister zajmuje się reformą emerytalną od 10 lat. Nic, że jest jednym z najwybitniejszych specjalistów od tego zagadnienia w naszej wolskiej krainie. Nic to, że zrobiła doktorat w tej materii – parę lat temu.

Według debila Dudy pani minister jest tam po to, żeby premier nie musiał się tłumaczyć. Komu i z czego, baranie prezydencki?

Kobieta przerastająca niejakiego Dudę wiedzą, kulturą osobistą i kindersztubą właśnie o jakieś 10 parseków, według tegoż Dudy była zasłoną dymną w debacie i głosowaniu nad ustawą o wcześniejszych emeryturach.

Brawo panie Duda. Jeśli wszyscy w Pałacu Namiestnikowskim są tak inteligentni i kulturalni jak pan, to gratuluję. Wasz szef, niejaki Lech Brat Jarosława, dzięki wam ma wspaniałą szansę na sukces w nadchodzących wysiłkach reelekcyjnych. Na szefa zespołu kanalarzy. Na tyle go stać.

Różne rzeczy już wypisywano na temat Kaczyńskiego z pałacu i całego jego otoczenia. Ale mało kto chyba zauważył jedno: ich instrumentalny i obcesowo-chamski stosunek do kobiet.

Te nieustające wysiłki pijarów prezydenckich, żeby wmówić opinii publicznej iż pRezydent jest szarmancki i kulturalny wobec dam/pań/kobiet są rujnowane jedną ”stokrotką” albo uderzeniem o mocy jednego ”dudy”.

Tylko szowinistyczne, anachroniczne samce pokroju Kaczyńskich czy ich ratlerka Dudy mogą wyobrażać sobie, że kobieta w polityce służy do niczego, jeno do ozdoby.

W przypadku PiS-u nawet tego nie ma. Jedna Natalii-Świat wiosny nie czyni. Bo chyba nie wystawiamy w tej konkurencji Rokiciny czy tej pielęgniarki rzekomo zakochanej w Jarosławie.

Piękny wiejski patriarchalizm Kaczórów i ich otoczenia prostą drogą prowadzi ich do jebnięcia o ziemię za dwa lata. Nie dlatego, że mamy  społeczeństwo mocno liberalne obyczajowo i silnie wrażliwe na polityczną poprawność [tylko w takim kraju jak Polska wicepremier mógł zadać obleśnym tonem pytanie ”czy można zgwałcić prostytutkę?”].

Dlatego, że większość Polaków jako takich nie lubi chamstwa i buty, a już chamstwa i buty skierowanych wobec słabszych, choćby była to kobieta w zaawansowanej ciąży – nie znosi organicznie. Takie resztki kultury wysokiej po II Rzeczpospolitej.

A pan, panie Duda jesteś marnym śmieciem i gównem psim na podeszwie historii politycznej tego kraju. Zostaniesz pan zapamiętany właśnie tylko z powodu dzisiejszej nocnej obory, jaką  pan zaprezentowałeś. Knajactwa i chlewu. Miałeś pan okazję zablysnąć jakimś bon-motem sejmowym, popisać się merytoryczną oceną ustawy, może błysnąć krasomówstwem.

Niestety, otworzyłeś pan otwór gębowy i wylałeś kubeł rynsztokowej cieczy, zwanej w waszych kręgach ”mową”. Miało być merytorycznie, a tak wszyscy poczuli ponownie smród PiSowskich onuc, i ujrzeli brudne zaropiałe oczka polskiego kołtuna.

Coś jeszcze na koniec: panie Duda, idź pan do jakiegoś dobrego fryzjera, bo ta pańska fryzura to obciach wizualny i estetyczny. Gdzieś pan hibernował przez ostatnie 15 lat? bo ja taki fryz to nosiłem lat temu 12. Jako młodzieniaszek głupi. Panu chyba zostało: i głupota i fryzura.

I tak radzę z dobrego serca – znajdź pan sobie jakowąś pracę po przejebanych wyborach. Bo jeśli spotkam pana na swojej drodze, to dostaniesz pan ode mnie takiego kopa w dupę, jak nigdy w życiu. Zdechniesz pan z głodu w locie koszącym, nim spadniesz na ziemię.

Bowiem do takich chamów jak pan i pański pryncypał nie przemawia siła argumentu, tylko argument siły. I chama zawsze trzeba obić po ryju – dopiero wtedy poczuje respekt i pozna swoje miejsce w szeregu.

Zaś dla pani minister respekt wspomniany i szacun: za poziom wystąpienia i za wiedzę. Pani ciąża niezbyt mnie interesuje – ostatecznie nie ja jestem jej sprawcą – natomiast interesuje mnie mocno reforma emerytalna. Bo wiem, że będę dygał przynajmniej do 65 roku życia. I że nic od państwa nie wezmę – bo i tak nic nie ma ono dla mej plugawej osoby.

Jeszcze raz: szacuneczek, pani Minister.

A dla gnojka Dudy mam jedno zdanie: ”so sue me, fucker!”.

Reklamy